DSC 0030 1200x677 Pierwszy dzień z życia emigrantaEmigracja, to hasło nie jest nacechowane pozytywnie. Kiedy wsiadałem do samolotu, uświadomiłem sobie, że w momencie, kiedy koła samolotu oderwą się od płyty lotniska zostanie emigrantem.

Zostać nim nie łączy się z odznaka przedszkolaka, a raczej z tęsknotą za krajem, bliskimi, psem i ukochaną osobą.
Jak się czuje osoba, która sama sobie serwuje wyjazd do Anglii w celu zmiany swojego życia? Ludzie którzy, dowiadywali się, że noszę się z takimi planami, totalnie nie rozumieli takiej decyzji. Argumenty, które najczęściej towarzyszą emigracji, totalnie mnie nie dotyczyły. Argument finansowy w żadnym wypadku, ponieważ miałem świetnie płatną pracę terapeuty i żyłem na dostateczny poziomie. Kolejna sprawa to brexit. Moment, kiedy firmy się pakują z Londynu i UK, nie napawa radością. No i w końcu stabilizacja, która w Polsce osiągnąłem, a z której muszę totalnie zrezygnować chcąc mieszkać w Londynie. Niestety lub stety nie oczywistość decyzji człowieka bywa porażająca. Kiedy ekonomia mówi, wybierz pracę w której dostaniesz 100 zł/h, ty często wybierasz pracę za 10 zl/h, bo nie możesz już znieść swojej dobrze płatnej roboty, a wolisz rzeźbić w mydle lub dziergać bombki.

Wracając do pytania tytułowego, jak się czuje emigrant pierwszego i drugiego dnia?

Kiedy zaczyna cię dopadać zmęczenie ciągnięcia walizki, podróży metrem, autobusem i zaczynasz na bieżąco

%name Pierwszy dzień z życia emigranta

translatować rzeczywistość, zadawałem sobie podstawowe pytanie, CO JA ROBIĘ ZE SWOIM Życiem? Przecież w

Szczecinie jest ciepłe łóżko kochający człowiek i pies, którego kochasz.

Kolejny zwrot akcji to poranek dnia następnego. Budzisz się i dociera do ciebie fakt: to nie jest sen. Kiedy uświadomiłem sobie, że to się już dzieje… przechodziłem przez szereg

emocji. Niedowierzanie, frustrację, ekscytacje i na końcu wejście w tryb zadaniowy. Kiedy trzaskasz drzwiami od mieszkania i idziesz na autobus, mózg wskakuje na tryb jak na spidzie, ponieważ nic nie jest oczywiste i proste. Wszędzie musisz dotrzeć po raz pierwszy, oraz zrobić po raz pierwszy. To wszystko jest to dość pozytywne uczucie może nie w 100%, ze względu na to, że mózg nie znosi zmian.

IMG 20181201 WA0026 1200x846 Pierwszy dzień z życia emigranta

Czas na pierwszy dzień w nowej pracy. Totalnie nowi ludzie, szef anglik, z którym musisz wymieniać informacje, oraz uprawiać smol tok. To wszystko jest tak egzotyczne… Pozytywne, paskudnie męczące, ale ekscytujące. Mówią, że

jestem w czepku urodzony. Przyjeżdżam do Anglii i dostaje od razu pracę i to taka, którą lubię.

Ciągle Niedowierzanie będzie jeszcze towarzyszyć przez długi czas. Koniec bardzo długiego dnia, bo 14-godzinnego zwiastuje odpoczynek. Siedzę w metrze i skrobie te notkę by nie zatarły się emocje. Jestem totalnie zmęczony, skrajnie zadowolony z siebie. Nie zgubiłem się ani razu, potrafiłem sprostać wymianie informacji z szefem.

To był dobry, pierwszy dzień emigranta.

Aktualizacja, oczywiście, że się zgubiłem :p jakże by inaczej, wracałem 2,5h do domu zamiast godziny.