Hippophae rhamnoides Rokitnik, jedliście kiedyś w Szczecinie?Mówię rokitnik, co wam przychodzi do głowy? Mnie osobiście nie przychodziło nic do głowy, kiedy usłyszałem tę nazwę. Podczas zwykłego spaceru, moja sąsiadka zaproponowała, chodźmy na deser. Kiedy stwierdziłem, że mnie namówiła, udaliśmy się do nowo wybudowanego domu weselnego, dworku, Bukowy Park. Stwierdziliśmy, kawa ciastko, piękna pogoda, psy poganiają, no idealnie. Usiedliśmy sobie na dworze, w towarzystwie pięknie zadbanej zieleni. Wyszedł do nas Pan. Poprosimy kawę oraz jakiś deser. Pan zaproponował nam wszystkie desery, jednak namawiał nas na deser z rokitnika.

Próbowali Państwo kiedyś? Nie, zgodnie stwierdziliśmy i nie za wiele przychodziło nam do głowy, kiedy padało słowo rokitnik. Już wam tłumacze co to jest za owoc:

Zwany jest rosyjskim ananasem, nie jest wymagającą rośliną. W Polsce objęty częściową ochroną, to znaczy, że można go zbierać w wybranych miejscach. Smak, słodkawo-cierpkie i soczyste owoce, jednak stają się takie dopiero po przemarznięciu, trochę tak, jak aronia.  No ale, wracając do naszego deseru naszym oczom ukazał się następujący widok:

 

 

Sama prezentacja deseru była bardzo estetyczna i ładna, a smak? No smak powalił nas na kolana. Cierpkie, lekko kwaskowate nuty, przeplatające się z aksamitnością mascarpone. Nie wiem, czy kiedyś jadłem tak dziwne, a zarazem bardzo przyjemne połączenie. Kiedy zmieszasz sobie ten deser z lodami, powstaje nieprzeciętne połączenie. Reasumując. Zwykłe wyjście na deser okazuje się dość nieprzeciętnym kulinarnym doznaniem.
Cena: za dwie bezy Pawłowa, deser z rokitnika i dwie kawy 67 zł. Dużo i nie dużo jednocześnie.  Obsługa w dworku bardzo uprzejma, profesjonalna, przydało by się tylko podszkolenie z nazewnictwa kaw, ale może się czepiam. A czy wy mieliście kiedyś okazje jeść deser z rokitnika?